Globalizacja

Tak służby i korporacje wykorzystują media, w tym media społecznościowe, aby wpływać na Twoje opinie i decyzje

Wydaje nam się, że nasze myślenie jest samodzielne. Jesteśmy przekonani, że potrafimy samodzielnie czytać fakty i je interpretować. Nie ulegamy w związku z tym propagandzie, manipulacji, nikt nie jest w stanie wpływać na nasze myśli, emocje i decyzje. Tymczasem jest wręcz odwrotnie. Poddajemy się manipulacji na każdym niemal kroku. Jesteśmy oszukiwani i poddajemy się temu oszustwu. Warto poznać i zrozumieć mechanizmy współczesnej propagandy, współczesnych technik manipulacji, aby przynajmniej próbować się im przeciwstawić.

„Rozpowszechnianie stronniczych i fałszywych informacji stało się nagminną praktyką w mediach społecznościowych i co więcej, niektóre media powtarzają te same fałszywe informacje bez uprzedniego sprawdzenia ich wiarygodności.”

ADVERTISEMENT

Niemiecki dziennikarz Udo Ulfkotte opowiada o tym w jaki sposób dziennikarze są w zasadzie korumpowani przez „transatlantyckie organizacje”, :
– Dziennikarstwem zajmowałem się przez około 25 lat. Uczono mnie kłamać, zdradzać i ukrywać prawdę przed opinią publiczną. To nie jest tak, że przychodzi do ciebie osoba i mówi: „Jesteśmy z CIA, czy nie chciałby Pan dla nas pracować?” Nie! To nie tak wygląda. Te transatlantyckie organizacje działają inaczej. Zapraszają cię na wizyty do Stanów Zjednoczonych, opłacają wydatki związane z podróżą i pobytem. Jest to pewnego rodzaju łapówka, proceder korupcyjny. Oferują ci dostęp do cennych kontaktów, spotykają się z tobą pod pozorem rozmowy, a ty nawet nie wiesz, że są to mniej lub bardziej oficjalne spotkania z oficerami wywiadu CIA czy innych agencji.

– Niby zdobywasz nowych przyjaciół – tak przynajmniej sądzisz – więc jesteś coraz bardziej skłony współpracować z nimi. Oni zwracają się do ciebie z prośbami, np. czy mógłbyś zrobić to czy tamto. Zostajesz poddawany stopniowemu „praniu mózgu”.

– Padło pytanie, czy dzieje się tak tylko w przypadku dziennikarzy niemieckich, a odpowiedź brzmi – nie. Moim zdaniem, dotyczy to szczególnie dziennikarzy brytyjskich, gdyż Brytyjczycy mają bardzo bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Dotyczy to także dziennikarzy izraelskich, dziennikarzy francuskich, w zasadzie to dziennikarzy wielu krajów na świecie. Dziennikarzy z krajów arabskich takich jak np. Jordania.

ADVERTISEMENT

– Niekiedy agencje wywiadowcze zwyczajnie przychodzą to twojego biura i chcą, byś napisał określony artykuł. Niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (niem. Bundesnachrichtendienst) poprosiła mnie, bym napisał artykuł traktujący o Libii i pułkowniku Kaddafim. Otrzymałem od nich różne tajne informacje na ten temat i w zamian miałem podpisać się pod artykułem. Tak też zrobiłem. Artykuł ukazał się w prasie na całym świecie dwa dni później. Ale o tym już mnie nie poinformowano – to już była robota agencji wywiadowczej. To ma być dziennikarstwo? Agencje wywiadowcze piszące za ciebie artykuły?

Sharyl Attkinsson, wybitna amerykańska dziennikarka współpracująca z największymi stacjami informacyjnymi w USA (CNN, CBS):
– Kilka lat temu CBS News poprosiło mnie o przyjrzenie się materiałowi traktującemu o badaniu przeprowadzonym przez organizację non-profit o nazwie National Sleep Foundation. Powiedzmy, że nadchodzący nagłówek prasowy brzmiał: „Badanie wykazało, że bezsenność to nasza narodowa epidemia, a my nawet o tym nie wiemy. Wszyscy niezwłocznie powinnyśmy udać się w związku z tym na konsultację do lekarza.” Kilka rzeczy w tym materiale przykuło moją uwagę: po pierwsze, natychmiast rzuciła mi się w oczy fraza „powinniśmy udać się do lekarza”, która jest standardową, nośną frazą stosowaną przez przemysł farmaceutyczny.

– Oni wiedzą, że jeśli uda im się wysłać Was do lekarza na badanie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że lekarz przypisze Wam najnowszy lek na rynku. Po drugie, zastanowiło mnie stwierdzenie o poważnej epidemii bezsenności – skoro jest to taka poważna epidemia, to dlaczego nic na ten temat nie wiemy? Zastanawiające, czyż nie?

ADVERTISEMENT

– Nie zajęło mi zbyt wiele czasu odkrycie, że fundacja non-profit National Sleep Foundation i jej badanie – właściwie było to ankietowanie opinii publicznej, zwykły sondaż – było po części sponsorowane przez producenta nowego reklamowanego leku na rynku, Lunesta, czyli tabletki na bezsenność. Przygotowałam ten materiał dla CBS i oczywiście wspomniałam o sponsorowaniu, o charakterze non-profit tej fundacji oraz sondażowym charakterze tego badania. Widzowie mogli więc sami ocenić te informacje. Wszystkie inne media również wspomniały o tym „badaniu” [ankietowym] bez jakiejkolwiek próby zweryfikowania tych informacji i głębszej analizy wspomnianego newsa.

– Ta sprawa stała się przykładem takiego bezrefleksyjnego podejścia [kopiuj – wklej] i została opisana w czasopiśmie Columbia Journalism Review, gdzie napisano, że tylko CBS News podjęło jakiekolwiek działania weryfikacyjno-śledcze odnośnie wspomnianego newsa i wskazało na konflikt interesów stojące za tym badaniem ankietowym.

Grupy specjalnych interesów mają ograniczone środki i czas, by wymyślać coraz to nowsze metody „urabiania” opinii publicznej bez ujawniania się. Umiejętne maskowanie się za pomocą metod o charakterze tzw. „astroturfingu” jest obecnie bardziej wartościowe, niż tradycyjne metody lobbowania w Kongresie. W Waszyngtonie istnieje cały „przemysł” zajmujący się wyłącznie tylko tym procederem.

Czym jest „astroturfing”? To wypaczenie idei działań społecznych o charakterze oddolnym (grassroots movement), fałszywe oddolne inicjatywy społeczne. „Astroturfing” jest metodą maskowania się sił politycznych, korporacji czy innych grup interesu. Prowadzenie blogów, prowadzenie kont na Facebooku czy Twitterze, emisja reklam, wysyłanie listów do redakcji czy zwyczajne publikowanie komentarzy w sieci. Celem jest oszukanie Was, że te działania mają charakter niezależny, oddolny. Celem jest przekonanie Was, że dana idea czy agenda/program cieszy się ogólnym poparciem lub sprzeciwem obywateli, choć w rzeczywistości tak nie jest. Stosowanie „astroturfingu” ma na celu zmianę Waszej opinii na dany temat poprzez wywieranie wrażenia, że jesteście „wyjątkiem”, choć w rzeczywistości tak nie jest.

– Przykładem takiego działania może być kwestia nazwy klubu Washington Redskins. Patrząc na tę kontrowersyjną sprawę nieco z boku, obiektywnie, patrząc na materiały prasowe z ostatniego roku, media społecznościowe, można dojść do wniosku, że większość Amerykanów uważa tę nazwę za obraźliwą i chcą jej zmiany. Co jeśli powiedziałabym Wam, że ponad 71% Amerykanów uważa, że nazwy nie powinno się zmieniać? To ponad 2/3 populacji Stanów Zjednoczonych.

„Astroturferzy” starają się „zdyskredytować” tych, którzy się z nimi nie zgadzają. Atakują organizacje prasowe publikujące materiały dla nich niekorzystne, „demaskatorów” ujawniających prawdę, polityków, którzy mają odwagę zadawać trudne pytania oraz dziennikarzy, którzy nie boją się o tym wszystkim informować opinię publiczną.

Źródło:
1. Szczepienia.Wybudzeni.com