Banksterzy

Rockefellera recepta na biznes i władzę. „Jedyną pewną drogą do zbudowania wielkiej fortuny jest monopol”

Stary John D. Rockefeller i jego kapitalistyczni kamraci w XIX wieku byli przekonani o jednej niepodważalnej prawdzie: żadna wielka wielka finansowa fortuna nie może powstać w systemie bezstronnego, konkurencyjnego społeczeństwa.

Jedyną pewną drogą do zbudowania wielkiej fortuny jest monopol.

Recepta na osiągnięcie tego celu była następująca: usuń konkurencję, ogranicz możliwości konkurowania, ogranicz wolność działań ekonomicznych, a przede wszystkim zdobądź ochronę państwa dla swojej działalności, wykorzystując uległych polityków do stworzenia odpowiednich regulacji prawnych. Ten ostatni krok stwarza miejsce dla legalnego monopolu, który zawsze prowadzi do bogactwa.

Ten plan barona rabusiów jest również, pod inną nazwą, planem socjalistów. Różnica między korporacyjnym monopolem państwowym, a socjalistycznym monopolem państwowym polega tylko na tym, że różne są grupy kontrolujące władzę. Istotą gospodarki socjalistycznej jest monopol kontroli państwa, które wykorzystuje zatrudnionych planistów i teoretyków. Natomiast Rockefeller, Morgan i ich korporacjonistyczni towarzysze osiągają i kontrolują swój monopol i pomnażają zyski poprzez wpływ na politykę aparatu państwowego, a jeśli potrzebni są planiści i teoretycy, zatrudnia się ich w procesie znacznie bardziej subtelnym niż ten z którego korzystają państwa socjalistyczne. Sukces zagrywki Rockefellera zależał po części od możliwości skupienia uwagi publicznej na nic nieznaczących i powierzchownych wydarzeniach historycznych, takich jak mit walki między komunistami a socjalistami oraz ostrożnym zagarnianiu sił politycznych przez biznes. (…)

W jaki sposób Rockefeller i podobni jemu monopoliści doprowadzili do sytuacji, w której świat pracuje dla nich? Według Howe’a doszło do tego tak:
To jest historia czegoś za nic – sprawienia, że inni płacą. To płacenie przez innych, otrzymywanie czegoś za nic można wyjaśnić żądaniem koncesji, prawem do wydobycia, przywilejami celnymi, kontrolą kolei, uchylaniem się od płacenia podatków. Wszystkie te rzeczy oznaczają monopol, a wszystkie monopole opierają się na prawodawstwie.
Prawa monopolistyczne rodzą się dzięki korupcji. komercjalizacja prasy czy edukacji, nawet niewinnej dobroczynności, jest częścią ceny, jaką płacimy za specjalne przywileje, stworzone przez prawo. Pożądanie czegoś za nic, sytuacja w której to inni będą płacili, monopol w tej czy innej formie są związane z korupcją. Monopol i korupcja są zarazem przyczyną i skutkiem. Ramię w ramię pracują w Kongresie, w całym społeczeństwie, we władzach samorządowych. Zawsze tak było. Przywileje rodzą korupcję, tak jak zatruty ściek roznosi choroby. Równe szanse, „uczciwe rozdanie”, uczciwe warunki i brak faworyzowania nigdy nie są skorumpowane. Nie pojawiają się w gmachach ustawodawczych czy salach posiedzeń. Dla nich zasadą jest praca za pracę, wartość za wartość, coś za coś. Dlatego mali przedsiębiorcy, sprzedawcy detaliczni i hurtowi, pracownicy i rzemieślnicy nie są przedsiębiorcami, którzy korumpują polityków”. (…)

Fragment książki „Roosevelt – człowiek Wall Strett” autor: Antony C. Sutton
Na zdjęciu John D. Rockefeller z synem
Zdjęcie: By American Press Association – Library of Congress prints and photographs division, Domena publiczna