Szczepienia

Nowa definicja pandemii – zarobek dla firm farmaceutycznych

Komisja ds. Społecznych, Zdrowia i Rodziny Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy

Przesłuchanie na temat „Jak sobie radzić z pandemią H1N1: czy potrzeba większej przejrzystości?”
Strasburg, 26 stycznia 2010 r
Oświadczenie przedstawione przez dr Wolfganga Wodarga, eksperta medycznego specjalizującego się w epidemiologii i byłego przewodniczącego Podkomisji Zdrowia Zgromadzenia Parlamentarnego
Dziękuję bardzo pani Chair,
Panie i Panowie,
Chciałbym przedstawić krótki raport o tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich lat i jaką mamy sytuację obecnie. Widzimy, że ludność jest narażona na łagodną grypę. Ludzie chorują, ale tak jak to zwykle przebiega w sezonie zimowym. Niektórzy mają objawy choroby układu oddechowego. Ale zakres tego jest znacznie mniejszy w porównaniu do większości poprzednich lat. Przed tym rozwojem i tymi subiektywne doświadczenia w populacji, widzieliśmy, że w kwietniu ubiegłego roku były one bardzo intensywne donosi o rozprzestrzenianiu się grypy w Mexico City i jego regionie, regionie liczącym około 20 milionów mieszkańców, czyli na obszarze bardzo gęsto zaludnionym. Biorąc pod uwagę fakt, że wiadomo, że grypa jest bardzo zaraźliwą chorobą, która rozprzestrzenia się bardzo szybko i prowadzi do wielu przypadków choroby zaskakujące było to, w jakim stopniu po zgłoszeniu kilkuste zachorowań skupiono się na tej grypie. Po zaledwie tysiącu przypadków zachorowania na tą odmianę grypy słowo „pandemia” już się zaczęło być wykorzystywane przez naukowców współpracujących z odpowiedzialnymi administracjami.
Chciałbym przy tej okazji przekazać raport o sytuacji miasta Flensburg, w którym kilka lat ustanowiłem obserwatora. To miasto liczące poniżej 100 tys. mieszkańców. W tym przypadku byliśmy w stanie regularnie obserwować, ile osób zgłosiło się do lekarza i miało typowe objawy grypy. W sezonie zimowym zachorowało co najmniej 10% populacji, a więc ponad dziesięć tysięcy osób miało normalnie rozwinięte objawy grypy w ciągu dwóch tygodni, a wśród nich do 30% z odmianą grypy.
W takim regionie – według WHO – zwykle występuje grypa sezonowa i notuje się 10 do 13 śmiertelnych przypadków z powodu grypy. W Meksyku w 2009 roku nie było nawet tysiąca osób, które zaraziły się chorobą, było 11 zgonów, które można przypisać  tej chorobie, a jednak wybuchła panika w związku z nową infekcją grypową (na początku podawano wyższy współczynnik śmiertelności, co kilka tygodni później okazało się przeszacowane).
Osoby powyżej 60. roku życia prawie nie zachorowały na grypę. W tym przypadku obecna grypa najbardziej dotyka młodych ludzi. Jest stosunkowo więcej młodych ludzi, którzy zarazili się tą grypą, co wcale nie jest zaskakujące. Zwykle, w przypadku grypy obserwujemy, jeden z czynników, który pomaga nam określić, czy jest to już znana znana jej odmiana, czy nie występuje wśród osób starszych. Jeśli nie chorują, oznacza to, że ludzie starsi mają już wyrobioną odporność przeciwko wirusowi, co może być skutkiem poprzednich infekcji [i nabrnia naturalnej odporności – przyp. red.], może być skutkiem poprzednich szczepień.
Jednak mimo wszystko pod koniec kwietnia 2009 r. toczyły się intensywne dyskusje, czy plany pandemii, które zostały już opracowane, powinny zostać wdrożone i po co zostały ustalone poziomy, ponieważ każdy z poziomów „gotowości na wypadek pandemii” wiąże się z koniecznością podjęcia określonych działań. Associated Press poinformowała 19 maja 2009 r., że Chiny, Wielka Brytania, Japonia i kilkanaście innych krajów wezwało WHO [Światową Organizację Zdrowia] do niestosowania proponowanej nowej definicji „pandemii” i „zachowania ostrożności przy ogłaszaniu nadejścia pandemii świńskiej grypy”, w obawie, że przedwczesne ogłoszenie stanu pandemii „mogłoby wywołać panikę i zamieszanie na całym świecie”.
W związku z tym muszę przypomnieć, że pojawiły się wątpliwości co do ogłoszonego przez WHO [Światową Organizację Zdrowia] alarmu w związku z ptasią  grypą w latach 2005-2006, czyli chorobą u ptaków, która w rzeczywistości nigdy nie była przenoszona na ludzi. Zaobserwowano tylko pojedyncze przypadki „odzwierzęce”, 500 na całym świecie. Te przypadki były wśród osób, które były bardzo intensywnie narażone na ptasią grypę podczas kontaktu z chorymi zwierzętami. Zostało to oficjalnie stwierdzone przez KTO, ale przedstawione w sposób budzący grozę, że ​​ta grypa może zagrozić ludzkości i że wielu ludzi może zachorować i umrzeć. Dlatego kupiono leki warte miliardy dolarów i je zmagazynowano. Z naukowego punktu widzenia lek ten nigdy nie był testowany klinicznie w przypadku choroby, na którą został wprowadzony do obrotu. Ponieważ ptasia grypa nigdy nie była chorobą zaraźliwą wśród ludzi to nie było powodu, aby przeprowadzać testy tych leków.
Wtedy zacząłem być dość sceptyczny. Od tamtej pory obserwowałem, jak plany pandemiczne rozwinęły się w wielu krajach i jak sformułowano „gotowość na wypadek pandemii” i zapoczątkowano ich wdrażanie. Konsekwencją nagłośnienia ptasiej grypy jest zawarcie umów między krajami  z producentami farmaceutycznymi, aby zapewnić dostępność odpowiednich szczepionki na wypadek prawdziwej przyszłej pandemii. Wówczas firmy farmaceutyczne stworzyły drugą linię szczepionek przeciw grypie do użycia w pandemii. Zostały opracowane nowe szczepionki przy użyciu specjalnych opatentowanych adiuwantów lub warstw hodowlanych dla przyszłego antygenu wirusa. To jest też powód, dla którego powstałe szczepionki mogą być zmonopolizowane przez kilka firm i sprzedawane po znacznie wyższej cenie niż szczepionki sezonowe, które są tradycyjnie wytwarzane w jajach kurzych, które mogą być dostarczane równolegle, a zatem bardzo szybko przez wielu laboratoriów na całym świecie stosujące nieopatentowane procedury. Wydaje się, że postawienie na nowe, opatentowane szczepionki było zgodne głównie ze strategiami ekonomicznymi i a nie z optymalizacją potrzeb w zakresie zdrowia publicznego. To powinno zostać naukowo zbadane.
W wielu krajach zakontraktowano dostawy szczepionek pandemicznych wraz z przejęciem odpowiedzialności za skutki uboczne przez państwo. Te kontrakty miały zacząć obowiązywać w momencie ogłoszenia globalnej pandemii grypy przez WHO. Więc WHO w zasadzie utrzymywała wyzwalacz dla wprowadzenia pandemii plany gotowości, a tym samym wysokie dochody dla zaangażowanych producentów pandemii szczepionki i niektóre leki przeciwwirusowe. Treść umów podpisanych między rządami a firmami farmaceutycznymi
było w większości objętych tajemnicą. Firmy farmaceutyczne nalegały, aby umowy nie były publikowanie. Dopiero niedawno niektóre z nich zostały upublicznione przez demaskatorów.
WHO [Światowa Organizacja Zdrowia], podejmując decyzję o ogłoszeniu pandemii, miała zatem do odegrania kluczową rolę. Przez to
zapowiedzi, zadecydował również o wydatkach z budżetów narodowych na całym świecie, które zdaniem analityków wynoszą 18 mld USD. To dużo pieniędzy, które można były spożytkować na rozwiązanie wielu innych problemów zdrowotnych. Każdego dnia na świecie jest 26 tys. dzieci, które umierają z powodu chorób i niedożywienia, czego można uniknąć! To jest coś, co musimy wziąć pod uwagę, kiedy spojrzymy na alokację wydatków na zdrowie.
W czerwcu 2009 r. WHO [Światowa Organizacja Zdrowia] podniosła poziom alertu pandemii grypy z fazy 5 do 6 i ogłosiła globalną pandemię grypy. Dlatego zawarte wcześniej umowy musiały wejść w życie. Firmy farmaceutyczne czekały na to ogłoszenie, które nastąpiło
pomimo tego, że grypa była stosunkowo łagodna. Było to możliwe dzięki nowej definicji poziomu pandemii zostały przyjęte nieco wcześniej. Podam starą definicję pandemii – lub tego, co kiedyś uważano za pandemię – z Narodowego Planu Pandemicznego Niemiec. Te same kryteria zastosowano w kilku publikacjach WHO i był to standard międzynarodowy.
Definicja, która została zastosowana przez niemieckie władze ds. Zdrowia w maju 2007 r., brzmi następująco:
„Pandemia grypy to ogólnoświatowa epidemia wywołana przez nowy szczep wirusa, który prowadzi do wskaźników infekcji i śmiertelności, które przekraczają sezonowe, ale podobnie ciężkie fale grypy, o kilka rzędów wielkości. Warunkiem wstępnym pandemii grypy jest
pojawienie się podtypu wirusa, który jeszcze nie krążył wśród populacji ludzkiej lub który był aktywny w przeszłości, ale tak dawno temu, że wśród ludności nie pozostała żadna szczątkowa odporność i który może wywołać ciężką chorobę oraz w jej wyniku skutecznie się rozprzestrzeniać z jednego człowieka na drugiego”.
Te różne kryteria nie dotyczyły grypy, którą obserwowaliśmy w zeszłym roku. Dlatego też obecną „pandemię” można było rozpocząć jedynie poprzez zmianę definicji pandemii i obniżenie progu jego deklaracji. Dyskusja na temat zmiany definicji z agendą przygotowań do pandemii WHO [Światowej Organizacji Zdrowia] osiągnęła swój szczyt w maju ubiegłego roku, kiedy dziesiątki państw członkowskich zwróciły się do organizacji o jej wycofanie, ponieważ bały się tego, że nowa definicja wywoła panikę, która doprowadzi do nieuzasadnionych wysokich wydatków.
Dopiero ta zmiana definicji umożliwiła przekształcenie stosunkowo łagodnej grypy w ogólnoświatową pandemię, co umożliwiło wdrożenie odpowiednich planów, które pozwoliły firmom farmaceutycznym na realizację kontraktów zawartych z wieloma rządami na całym świecie. Dlatego miliony ludzi zostało zaszczepionych bez powodu, nawet dzieci, a nie jasne jasne, czy szczepionka miała w ogóle jakiś pozytywny skutek, ponieważ nigdy nie została przetestowana klinicznie
i sprawdzona.
Zastosowano bowiem w tym przypadku tzw. szczepionki „pandemiczne”. Wiązało się to z większym ryzykiem niż w przypadku zwykłej szczepionki przeciwko grypie sezonowej: w niektórych adiuwantach dodano i wstrzyknięto, o których wiemy, że one stymulują różnorodność układu odpornościowego, co oznacza, że ​​mogą do tego doprowadzić  do chorób autoimmunologicznych (takich jak stwardnienie rozsiane) i powikłań immunologicznych oraz silniejsze miejscowe skutki uboczne. Dopuszczono nowe procedury produkcji szczepionki, wykorzystano
produkty, w tym bioreaktory wykorzystujące szybko rosnące komórki podobne do raka. Możliwość, że ich białka mogą wywołać raka, gdy zostaną wstrzyknięte mimowolnie, ponieważ pacjent nigdy nie był zanieczyszczony zostały wykluczone na podstawie testów klinicznych, które wymagają znacznie dłuższego okresu obserwacji niż wykluczenie inne skutki uboczne, takie jak alergiczne i ostro toksyczne.
Widzimy więc, że WHO podjęła niezrozumiałe działania, nie uzasadnionymi do tej pory żadnymi dowodami naukowymi. KTO „przegrał” zaufanie publiczne. Dlatego wydaje się słuszne, że badamy tę sprawę w ramach Rady Europy, aby dowiedzieć się, jak to możliwe, że WHO mogła podjąć tak ryzykowne działanie pomimo wielu głosów ostrzegawczych i protestujących płynących od naukowców i rządów krajowych. WHO zrobiła to w przypadku ptasiej grypy i ponownie świńskiej grypy. Główne pytania do zbadania to: dlaczego to zrobiono, gdzie jest sedno tego partnerstwa publiczno-prywatnego, które zostało wprowadzone dziesięć lat temu, na czym ono polega, jaka jest rola przedsiębiorstw, które uczestniczą w odpowiednich procesach decyzyjnych i kto ponosi całkowitą odpowiedzialność?