Homolobby

Manifest dewianta

„Pomada” to „niezależny festiwal kulturalny”, organizowany co roku w Warszawie przez środowiska LGBT. Podczas edycji tego „festiwalu” w czerwcu 2014 doszło do profanacji polskiego godła. Logiem Pomady był wulgarny rysunek stylizowany na polskie godło, który m.in. w miejscu skrzydeł orła miał cztery penisy.

ADVERTISEMENT

W Pomadzie obok rozpoznawanych medialnie postaci takich jak Krystian Legierski czy Mariusz „Jej Perfekcyjność” Drozdowski, szef organizacji Queer UW na Uniwersytecie Warszawskim, głos zabrał, w ramach panelu „Homonorma”, Joachim Joachim.

Jego wystąpienie można śmiało zatytułować „Manifest dewianta”. Jest to bowiem manifest człowieka, który chce urządzić świat na nowo. Jaki ma to być świat? Koszmarny, bo ma on zaspokajać pożądania osoby, która nie tylko nie chce zachowywać żadnych norm społecznych, nawet tych norm, które ustanawia sobie wewnętrznie środowisko LGBT, nie utożsamia się nawet z własnym środowiskiem, a jednocześnie apeluje do tego środowiska „Wyjdźmy na ulice wszyscy razem”.

Uwaga! Podczas swojego wystąpienie Joachim Joachim używał wielu wulgaryzmów:

ADVERTISEMENT

– Dlaczego to powstało o czym będę mówić. O czym będę mówić jest wynikiem złości i pewnego rodzaju desperacji, która we mnie siedzi bardzo mocno i pewnego rodzaju buntu przed tym co zastałem. Jakby cała idea tego będzie zawarta jak będę posługiwać się tekstem ponieważ bardzo istotne jest dla mnie dokładnie to co napisałem. I mam nadzieję, że będziecie chociaż trochę zaciekawieni.

Po tym wstępie Joachim Joachim przeszedł do wygłoszenia manifestu:
– Nie ma żadnych pierdolonych nas! Jestem tylko ja, ty, on, ono, ona. Mam dość waszych zasad, nakazów, mówienia kim mam być lub kim nie mam być. Mam dość błagania o to, żeby ktoś mnie tolerował. Bym pogodziła się z moim istnieniem? To jest „nie” dla wszystkich tych przez których musiałem się bać. Bać być tu i teraz. Mam ochotę to wszystko spalić, by to się zburzyło. Dość mam hetero-świata, który powoduje, że tak naprawdę do niczego nie należę.

– Homonorma? Kolejny żart. Nie należę do niej, bo nie jestem ani grzecznym chłopcem, ani cnotliwą dziewczynką. Pierdolę taki świat. Będę burzył, będę niszczył, zrobię wszystko, żeby to rozjebać. A następnie zbudować świat w którym chcę istnieć. Nigdy więcej nie pozwolę na to, by ktoś zawładnął moim seksem, moim ciałem, moim życiem. Mogę pieprzyć się z kim chcę, gdzie chcę i kiedy chcę, nurzać się w kale, pierdolić się w kiblach na dworcach, ssać kutasy waszych synów i lizać cipy waszych cór, bzykać się grupowo, ociekając potem lizać stopy tych, którzy tego właśnie chcą.
Mogę ubierać się w co zechcę. Gówno ci do tego czy wyglądam jak szmata, dres, zakonnica czy pedał. Nigdy więcej nie dam się poniżyć! Nigdy więcej nie będę się bał chodzić po miejscu w którym żyję!

ADVERTISEMENT

– Nie, nie muszę być monogamiczny. Nie, nie muszę szukać jedynej, wielkiej, prawdziwej miłości na całe życie. Tak, jestem egoistą, bo liczę się przede wszystkim ja. Moje ciało, jak sama nazwa wskazuje jest moje. I nie jest istotne co z nim robię. Co ciebie interesuje w co się ubieram lub nie? Chyba już rozumiesz, nie jesteśmy tacy sami. Nie, nic nas nie łączy. Nie chcę być taki jak ty. Ale musisz się z tym pogodzić, bo ja się nigdzie nie wybieram. Nazywam się kurwa i wzywam wszystkie i wszystkich bez względu na to jak wyglądacie, jakiej jesteście orientacji, płci, wyznania, koloru skóry, pochodzenia etnicznego, zamiłowań, … [niezrozumiałe –przyp. red.] wieku, proszę byście krzyczeli. Bo masz prawo być sobą i robić co tylko zechcesz i jak chcesz dopóki nikogo nie krzywdzisz, gdy on na to się zgadza.

– Nie zmusisz mnie bym rodził i płodziła. To twoje marzenie o posiadaniu gromadki tych małych istot to niekoniecznie moje marzenie. Będę poddawała się aborcji jeśli tego zechcę. Bo twoje zakazy to bańka mydlana oderwana od rzeczywistości. Twoja moralność to nie jest moja moralność. Nigdy więcej nie powiesz mi jak i kiedy mam umrzeć. Jeżeli zechcę pierdolnę sobie w głowę, bo wolę to niż być rośliną. Wybacz, ale to nie twój biznes, co ciebie interesuje życie byle kurwy. Brzydzisz się mną, bo wybijam okna i drzwi w twoim pojęciu płci. I jeszcze na to wszystko pozwalasz w swojej bezgranicznej, oczywiście, wielkiej tolerancji, gdy jestem tak przebrany w klubie, ale przecież jak tak wychodzę na ulicę. I psuję opinię wam porządnym gejom. Cóż, ale to nie jest mój problem. Dość wmawiania mi, że kiedyś dorosnę i się zdecyduję. Nie każdy musi być kobietą, nie każdy musi być mężczyzną. Będę balansować na tej granicy dopóki dopóty będę miał na to ochotę. I walę na to czy to się na to godzi czy nie. Wyjmijmy wreszcie samych siebie z szafy, bo tylko ty możesz zgodzić się na to by być zamknięty w tym obskurnym, obleśnym i ohydnym meblu.

Wyjdźmy na ulice wszyscy razem, dziwki i dżentelmeni, damy i żigolaki, kurtyzany i alfonsi, napalone chuje i wyzwoleni feminiści, cudzołożnice i jawnogrzesznicy, dominy i niewolnice, ladacznice i stręczyciele, dewianty i puszczalscy, święte prostytutki i sprośni utrzymankowie, sodomitki i zbereźnicy, poliamorystki i swingerzy, wszetecznice i rozpustnicy, nimfetki i satyrzy, bezwstydnice i erotomani, cyklistki i pedały, barowe lesby i … [niezrozumiałe –przyp. red.] cioty, dragi i crossdreserzy, bidżenderystki i biseksualiści, mężatki i ojcowie wszyscy ci, których pominąłem. Nie będę prosić nigdy więcej! Żądam! Jeśli nie pomoże będę walczyć. Walczyć o to by być traktowanym jak człowiek, a nie jak, kurwa, śmieć.

– Otóż ten świat okazał się iluzją. Wyjmijmy wreszcie wszystkie trupy z szafy. Mam dość tego, że widzę, że na trybunie sejmowej, na tego pedała, który mówi jakim jestem brudem, gdy sam w zaciszu hotelu bzyka piętnastoletnich chłopców. Czas na zmianę ról – umarł król, niech żyje królowa. To jest czas zmian. Bez nich nigdy nie nauczymy się ze sobą współistnieć. Moja wizja to świat idealny, utopia, którą stworzymy, w której mamy, chcemy żyć.

– Jestem kobietą, której zabrano prawa do bycia nią bez lęku i strachu. Jestem kobietą walczącą o uznanie mojej płci każdego dnia. Gdy same lesbijki, geje i transy nie traktują tego poważnie, bo mam brodę i kutasa? Jestem mężczyzną, który każdego dnia jest obiektem drwin i żartów, bo chodzi w makijażu i strojach które są uważane za kobiece? Mężczyzna, który zdradził męskość. Jestem gejem, ale każdego dnia geje mówią mi, że nie mogę nim być, bo nie pasuję do wzorca grzecznego chłopca czy już prawie mężczyzny. Jestem tym, który niszczy ich dobre imię, jestem tym, który ma pióro w dupie. Jestem lesbijką ale żadna w to nie wierzy, bo nie lubię cipek, bo oczywiście naszą płeć definiują genitalia. Jestem transem lecz zrobiłem coś obrzydliwego, coś strasznego i niedopuszczalnego: nie potrafię się zdecydować. Bo jak to facet i baba w jednym ciele? No zboczeniec, po prostu zboczeniec. Jestem Polką lecz … [niezrozumiałe –przyp. red.] mnie nie chce, bo nie jestem białym, heteroseksualnym mężczyzną, oczywiście katolikiem. Jestem kurwą.