Szczepienia

Dr n. med Jerzy Jaśkowski: Nie ma żadnego dowodu epidemiologicznego i naukowego, że szczepionki na cokolwiek pomagają

ADVERTISEMENT

Gdzie są dowody na skuteczność szczepień?

– Dlaczego jesteśmy przeciwni szczepieniom? Przez ostatnie 300 lat, kiedy przemysł usiłuje nam wmówić,że szczepionki uratowały świat od tam nie wiadomo czego, nie ma żadnego dowodu epidemiologicznego ani naukowego, że szczepionki gdziekolwiek na cokolwiek na świecie zadziałały. Jeżeli one są tak dobre to dlaczego stosuje się przymus? Przecież jeżeli ktoś ma złamaną nogę czy rękę to nikt nie konstruuje specjalnych ustaw, że musi iść do lekarza, że musi się zgłosić na badanie, że musi gips sobie założyć, bo każdy rozumie, że to jest jego leczenie. Natomiast dziwnym trafem człowiek jest tak mądry, że może sobie wybrać żonę, że może sobie wybrać zawód, nawet na prezydenta może głosować, ale szczepionki, które ma dostać, to starsi i mądrzejsi za niego wybierają.

– Proszę zauważyć, że jeżeli traktujemy szczepionkę jako środek pomocniczy, bo to nie jest lek – niczego nie leczy i nigdy z niczego nikogo nie wyleczył – to każdy powinien sobie móc wybrać daną firmę. Tak jak kosmetyki mogą sobie panie wybierać. U nas jest tak, że to jakiś urzędnik, nieznany z imienia i nazwiska, nagle wybiera coś co reszta społeczeństwa musi używać. I to już świadczy o tym, że to nie ma nic wspólnego z medycyną tylko z biznesem.

– Proszę zauważyć, że przymus szczepień jest całkowity. Ale tak jak podatki są „całkowite”, czyli my musimy płacić, bo urzędnicy taką sobie wybrali wielkość i urzędnicy potem dzielą te pieniądze w zależności od upodobania, czyli od bliżej niesprecyzowanych kryteriów. Np. brakuje pieniędzy na leczenie nowotworów, nieraz chory musi czekać 3-4 miesiące, brakuje pieniędzy na leczenie wad wrodzonych 0 konsultant chirurgii dziecięcej powiedział wprost, że 3 tysiące dzieci umiera rocznie z powodu niemożności przeprowadzenia w odpowiednim czasie operacji – a jednocześnie miliony wydaje się na szczepionki, które nikomu do niczego nie są potrzebne, bo jak powiedziałem, nie ma żadnego dowodu epidemiologicznego, że szczepionki na cokolwiek pomagają.

REKLAMA / Advertisement

„Szczepionki szkodzą”

– Wręcz przeciwnie. Przeprowadzono dwa rodzaje doświadczeń, eksperymentów przeprowadzonych na dużej ilości osób w latach 70., gdzie udowodniono, że szczepionki szkodzą. Konkretnie: w Kalkucie przeprowadzono badanie czy szczepienie przeciwko gruźlicy ma jakikolwiek sens. Okazało się, że ludzie szczepieni chorowali częściej niż ludzie nieszczepieni. W Ameryce szczepienia przeciwko gruźlicy nie istnieją, w Anglii istniały do lat 90. Okazało się, że gruźlica o wiele wcześniej wygasła w Stanach Zjednoczonych niż w Anglii. I dlatego Anglicy przestali szczepić. A w Polsce wciąż jeszcze znajdujemy „specjalistów”, którzy twierdzą, że szczepienie przeciwko gruźlicy jest obowiązkowe i konieczne. Na jakiej podstawie? Nikt o tym nie wie z wyjątkiem firm które sprzedają te szczepionki.

– W latach 70. kiedy wprowadzono szczepionki przeciwko grypie, wymuszono w pewien sposób poprzez urzędników, że poczta angielska, która jest instytucją państwową, powinna zaszczepić wszystkich pracowników, no bo wtenczas nie będą chorowali na grypę i będą to oszczędności na leczeniu tych chorych. Co się okazało? Eksperyment musiano przerwać po około 4. miesiącach, bo się okazało, że ci szczepieni właśnie chorowali, a nieszczepieni nie chorowali.

– Podobnie sprawa wygląda z krztuścem, o którym jest głośno w Polsce, szczególnie w reklamówkach przemysłu farmaceutycznego. Otóż w szkole żydowskiej w Nowym Jorku sponad 3 tysięcy dzieci, prawie 96% zachorowało na krztusiec. Wszyscy byli szczepieni i to potrójną dawką. (…)

ADVERTISEMENT

Dziecko do 6 miesiąca życia ma przeciwciała swojej matki

– Wmawia się społeczeństwu, że szczepionka to jest jakiś osłabiony wirus czy bakteria. I system nasz rozpoznaje taką bakterię i jak się spotka z małą ilością takiej bakterii wytworzy odpowiednie przeciwciała i po pewnym czasie, jak się spotka z prawdziwą już inwazją to będzie umiał je zwalczać. I dlatego to się podaje małym dzieciom. Jest to wierutna bzdura i zaprzeczenie elementarnych wiadomości z immunologii. Dlaczego? Ano dlatego, że dziecko do 6 miesiąca swojego życia posiada wszystkie przeciwciała od matki. Czyli matka przekazuje dziecku i dziecko już ma te przeciwciała, czyli jak my wstrzykujemy mu jakiekolwiek inne wirusy, to niestety powodujemy konflikt, bo te przeciwciała już zwalczają, czyli wywołujemy chorobę. I wcale nie powstaje większa liczba przeciwciał, bo przeciwciało według teorii dawniejszej, to jest coś co jest skutkiem walki naszego układu odpornościowego z bakterią czy wirusem. A dzisiaj uważa się, że przeciwciało to jest dowodem choroby. (…)

Jest udowodnione, że śmiertelność niemowląt jest wprost proporcjonalna do liczby szczepionek. Czyli czym mniej szczepionek podamy tym mniej dzieci umiera, czym więcej szczepionek podajemy tym więcej dzieci umiera.