Depopulacja

Cel Billa Gatesa: Zmniejszenie liczby ludności na świecie, aby zredukować emisję CO2 „do zera”

Słynne słowa Billa Gatesa na temat roli szczepień w depopulacji, padły „mimochodem” w roku 2010 podczas konferencji TED (Technology, Entertainment and Design). Bill Gates powiedział coś co nie było przejęzyczeniem, a co pokazuje, że rola szczepień w tym, aby powstrzymać przyrost naturalny, odgrywa jedną z ważniejszych ról. Przynajmniej zdaniem twórcy Microsoftu.

– Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent.

Bill Gates w swoim wystąpieniu poświęcił uwagę głównie problemom pozyskiwania energii i pracom naukowym prowadzonym w tym kierunku pod kątem emisji CO2. Jego zdaniem należy zmniejszyć CO2 do zera. I chociaż Gates nie wie jakie w rzeczywistości efekty przynosi planecie emisja CO2 i nie jest w stanie określić jakie przyniesie efekty również w przyszłości, ale ocenia jasno, że te efekty „z pewnością będą jednak bardzo złe” i CO2 jest za dużo.

ADVERTISEMENT

Jednym z czterech wymienianych przez Gatesa czynników, które przyniosą „bardzo złe efekty” jest „liczba ludności”, czyli ludzkość. Gates wymienia ludzi jako tych, którzy przyczyniają się do wzrostu emisji CO2. Czyli im większa liczba ludzi na świecie tym większa emisja CO2 do atmosfery, a to w założeniach przedstawionych przez Gatesa jest złe. Dlatego Gates mówi wprost o tym, że liczbę ludności należy zmniejszyć i stąd padają słowa o tym, że sukcesem będzie obniżenie liczby urodzeń. Do obniżenia tej liczby mają przyczynić się m.in. szczepienia, czym zajmują się m.in. fundacje Billa Gates’a.

Warto zwrócić uwagę, że Gates mówi w swoim wystąpieniu o zredukowaniu emisji CO2 do zera! To jest cel. Skoro więc jednym z wymienionych przez niego czynników, które przyczyniają się do wzrostu CO2 jest liczba ludności to jasne się staje, że ograniczenie przyrostu naturalnego, a wręcz sprawienie, aby było on ujemny, staje się pożądanym celem.

Przemówienie Billa Gates’a z roku 2010 na konferencji TED

Będę dziś mówił o energii i klimacie. I może wydać się to zaskakujące, gdyż moja codzienna praca w fundacji skupia się na szczepionkach i nasionach, na rzeczach, które trzeba wynaleźć i dostarczyć by poprawić życie dwóch miliardów najuboższych ludzi. Ale energia i klimat są dla nich również niezwykle ważne. W istocie, ważniejsze niż dla pozostałych ludzi. Pogarszający się klimat oznacza wiele lat nieurodzaju. Za dużo deszczu – za mało deszczu. Dościgną nas przemiany jakim nie podoła wrażliwe środowisko. A to prowadzi do głodu. Do niepewności. Do buntu. Tak więc zmiany klimatyczne będą dla nich znamienne.

ADVERTISEMENT

Również cena energii jest dla nich bardzo ważna. Jeśli moglibyśmy zmniejszyć cenę tylko jednej rzeczy, by ukrócić biedę, byłaby nią energia. Cena energii spadła na przestrzeni lat. W rzeczywistości postęp cywilizacyjny bazuje na osiągnięciach w generacji energii. Gwałtowny rozwój paliw kopalnych napędzał rewolucję przemysłową. Już na początku XX wieku obserwowaliśmy gwałtowny spadek cen elektryczności. Dzięki temu mamy lodówki, klimatyzacje, możemy produkować nowoczesne materiały i robić tyle innych rzeczy. W bogatym świecie mamy więc wspaniałą sytuację z elektrycznością. Ale w miarę jak obniżamy jej cenę — niech będzie o połowę tańsza – musimy sprostać kolejnemu ograniczeniu, które związane jest z dwutlenkiem węgla.

Dwutlenek węgla ogrzewa planetę i opisuje to bardzo prosta zależność. Jeśli zsumujemy dwutlenek węgla emitowany do atmosfery, to prowadzi do wzrostu temperatury, który z kolei przynosi bardzo negatywne efekty. Odzwierciedla się w pogodzie i, co gorsze, pośrednio – nie pozwalając ekosystemom na dostosowanie się do gwałtownych zmian i przyczyniając się do ich upadku.

Wskazanie relacji ilościowej pomiędzy wzrostem CO2 i wzrostem temperatury oraz wskazanie dodatniego sprzężenia zwrotnego niesie znamiona niepewności, ale nie do końca. Również nie łatwo stwierdzić jak szkodliwe będą te efekty. Z pewnością będą jednak bardzo złe. Wielokrotnie pytałem najlepszych naukowców, czy naprawdę musimy zejść do blisko zera? Czy nie możemy obciąć emisji w połowie lub ¼? Odpowiedź brzmi – dopóki nie zbliżymy się do zera, temperatura nadal będzie wzrastać. Jest to więc duże wyzwanie. Nie jesteśmy 4 metrową ciężarówką, która chce przejechać pod niewiele niższym mostem i jakoś się przeciśnie. Tutaj trzeba zejść do zera.

ADVERTISEMENT

Każdego roku emitujemy dużo dwutlenku węgla – ponad 26 miliardów ton. To około 20 ton na jednego Amerykanina. Poniżej jednej tony na mieszkańca najbiedniejszych krajów. Średnio jest to 5 ton na jednego mieszkańca planety. Musimy jednak wprowadzić jakieś zmiany, które zmniejszą emisję do zera. Emisji tej towarzyszył nieustający wzrost i tylko różne przemiany ekonomiczne chwilowo go stopowały. Musimy więc sprawić aby w miejsce szybkiego wzrostu otrzymać spadek emisji CO2 i zmniejszyć ją do zera.

Są cztery składniki tego równania, które należy przemnożyć. Po lewej stronie CO2, które chcemy sprowadzić do zera, na które składa się: liczba ludzi, usługi z jakich korzystają w uśrednieniu, średnia energia im towarzysząca oraz ilość CO2 emitowana na jednostkę energii. Spójrzmy więc na każdy z elementów i poszukajmy jak sprowadzić całość do zera. Prawdopodobnie jedna z tych liczb musi się znacząco zbliżyć do zera. Jak zresztą wynika ze szkolnej algebry. Ale spójrzmy.

Na początek – populacja. Dziś na świecie żyje 6,8 mld ludzi. Z perspektywą wzrostu do około 9 miliardów. Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent. Ale nawet wtedy populacja wzrośnie o około 1,3 mld.

Redukcja emisji COz musi dążyć do zera. Dlatego depopulacja jest celem do którego należy dążyć, aby po obu stronach równania było zero.

Kolejny czynnik to usługi i dobra, z których korzystamy. Tu zawarte jest wszystko: jedzenie, ubrania, telewizja, ogrzewanie. Wszystko bardzo dobre rzeczy. Ucieczka od ubóstwa oznacza dostarczenie tych dóbr prawie każdej osobie na ziemi. Jest więc bardzo ważne, aby ta liczba się zwiększyła. W bogatym świecie, być może miliarda najbogatszych ludzi, moglibyśmy oszczędzić na tych rzeczach, ale każdego roku ta liczba będzie rosnąć i globalnie spowoduje więcej niż podwojenie dóbr dostarczanych jednej osobie. Oto jedno z bardziej podstawowych dóbr. Czy mamy oświetlenie w domu by czytać, uczyć się do szkoły? W istocie, te dzieci nie mają, więc czytają swoją pracę domową w świetle latarni ulicznych.

Wydajność, E – energia wykorzystywana przez wspomniane usługi i dobra. Wreszcie dobre wieści. Jest coś co nie idzie w górę. Dzięki licznym wynalazkom, nowym technologiom oświetleniowym, różnym typom samochodów, metodom konstrukcji budynków – jest wiele produktów, gdzie możemy znacząco obniżyć ilość zużywanej energii. Niektóre szczególne produkty zmniejszają zużycie energii nawet o 90 procent. W innych dziedzinach, jak produkcja nawozów, czy transport lotniczy, jest bardzo niewiele miejsca na ulepszenia. Ostatecznie więc, przy odrobinie optymizmu, możemy uzyskać trzykrotną, a może nawet sześciokrotną, redukcję. Jednak uwzględniając wszystkie trzy elementy obniżymy emisję z 26 mld do 13 mld ton w najlepszym przypadku. A to nam nie wystarczy.

Spójrzmy więc na czwarty element – w tym przypadku kluczowy – określający ilość CO2 wydzielaną do atmosfery na jednostkę energii. Czy można sprowadzić ją do zera? Gdy spalamy węgiel – nie. Gdy spalamy naturalne gazy – też nie. Prawie każda z obecnych metod generacji energii, za wyjątkiem źródeł odnawialnych, wytwarza CO2. Tak więc będziemy musieli na dużą skalę stworzyć nowym system. Potrzebujemy energetycznych cudów.

Mówiąc „cuda” nie mam na myśli czegoś niemożliwego. Cudem jest mikroprocesor, komputer PC. Internet i usługi, które oferuje to cuda. Tak więc obecni tutaj brali udział w tworzeniu wielu cudów. Zwykle termin realizacji nie jest określony. Aby ukończyć dzieło przed upływem pewnej daty. Zwykle to życie przynosi te cuda, a nie my za nimi gonimy. W tym jednak przypadku nasz pełny wysiłek jest konieczny, aby zrealizować to zadanie w dość krótkim czasie.

Zastanawiałem się jak mógłbym was zainteresować. Czy jest jakieś odwołanie do natury, które mogłoby poruszyć ludzką wyobraźnię? Przypomniałem sobie, że rok temu przyniosłem na TED komary, co ludziom, nie wiedzieć czemu, się spodobało. Mogli łatwo wczuć się w perspektywę życia w otoczeniu komarów. W przypadku energii wymyśliłem to. Zdecydowałem uwolnić trochę świetlików jako mój tegoroczny wkład w ochronę środowiska. Mamy więc trochę prawdziwych świetlików. Podobno nie gryzą i mogą nawet nie opuścić słoika.

Bill Gates nie wie jakie „ujemne” skutki przynosi emisja CO2, ale ma pewność, że w przyszłości efekty tej emisji „z pewnością będą jednak bardzo złe”.

Jest wiele sprytnych sposobów tego typu, które jednak nie dają za dużo dobrego. Potrzeba rozwiązań – jednego lub kilku – na niewiarygodnie dużą skalę i niesamowicie niezawodnych. Pomimo, że ludzie szukają w wielu kierunkach, dla mnie tylko pięć może przynieść konkretne liczby. Nie będę mówił o energii z pływów wodnych, geotermii, syntezie termojądrowej czy biopaliwach. One mogą się przyczynić do poprawy sytuacji i jeśli ich udział będzie większy niż przewiduję – tym lepiej. Chodzi mi jednak o to, że będziemy musieli pracować nad każdym z wspomnianych pięciu kierunków i nie możemy się poddawać, gdy zadanie jawić się będzie ponad nasze siły. Istotne wyzwania leżą przed nami wszędzie.

Przyjrzyjmy się spalaniu paliw kopalnych. Węgiel czy też gaz ziemny. To co trzeba osiągnąć może wydawać się proste, ale takie nie jest. Należy zebrać wyemitowane w wyniku spalania CO2, skroplić pod ciśnieniem, odłożyć gdzieś i mieć nadzieję, że tam pozostanie. Mamy projekty pilotujące, które osiągają 60-80 procent, ale zgromadzenie CO2 w całości będzie bardzo kłopotliwe. Podobnie trudno będzie określić miejsce przechowywania takiej ilości CO2. Przede wszystkim jest to jednak proces długoterminowy. Kto będzie miał pewność? Kto zagwarantuje, że znajdzie się miejsce na odpady, których objętość przewyższa miliardy razy rozmiar dotychczas magazynowanych odpadów nuklearnych i innych. To bardzo dużo miejsca. To trudne zadanie.

Dalej, energia jądrowa. Tu również są trzy duże problemy. Koszt, szczególnie w krajach o silnym nadzorze energetyki jądrowej, jest wysoki. Bezpieczeństwo — prawdziwe poczucie że nic złego się nie stanie, że pomimo obecnego czynnika ludzkiego paliwo nie posłuży do budowy broni. I wreszcie, co robić z odpadami? Choć nie jest ich tak dużo, ludzie mają obawy, chcą odczuwać komfort w tej kwestii. Mamy więc trzy bardzo trudne, lecz wykonalne, zadania. Musimy nad nimi pracować.

Pozostałe trzy z omawianej piątki zgrupowałem razem. Są to często tak określane – źródła odnawialne. I pomimo, że nie wymagają paliwa, mają one pewne wady. Jedną z nich jest fakt, że gęstość energii w nich gromadzona jest radykalnie mniejsza niż w elektrowni. Są to farmy energetyczne na obszarach wielu kilometrów kwadratowych, tysiące razy większych niż zajmuje typowa elektrownia. Ponadto, źródła te nie są stabilne. Słońce nie świeci cały dzień, nie każdego dnia. Podobnie wiatr nie wieje bez przerwy. Jeśli jesteś uzależniony od tych źródeł, musisz również mieć możliwość zdobycia energii, gdy źródła zmniejszają swą efektywność. Mamy więc duże wyzwania w kwestii wydatków oraz przesyłu energii. Załóżmy, że źródło energii leży poza naszym krajem. Nie tylko potrzeba technologii, ale również należy liczyć się z ryzykiem, że energia przypływa z innych miejsc.

I wreszcie, problem z magazynowaniem. By nadać temu wymiar określiłem pojemność wszystkich rodzajów wytworzonych baterii. Samochodowych, komputerowych, w telefonach, latarkach – wszystkich. Porównałem tę liczbę z energią elektryczną jaka jest zużywana na świecie i uzyskałem wynik, według którego wszystkie produkowane baterie mogą zmagazynować w sumie niecałe 10 minut światowego zużycia energii. Potrzeba nam więc znaczącego wynalazku – czegoś sto razy lepszego, niż obecne rozwiązania. Nie jest to niemożliwe, ale nie jest też łatwe. Problem ten pojawia się gdy chcemy bazować na niestabilnych źródłach w ponad 20-30 procentach zużywanej energii. Gdybyśmy chcieli dojść do 100 procent, potrzebny nam cud w dziedzinie magazynowania energii.

Jak sobie z tym poradzić: jakie jest właściwe podejście? Nowy projekt Manhattan? (projekt budowy bomby atomowej) Jak osiągnąć cel? Wiele firm musi się tym zająć – setki firm. Potrzeba przynajmniej stu ludzi w każdym z tych pięciu problemów. Patrząc na wielu z nich powiemy, że są szaleni — to dobrze. Sądzę, że tutaj, w gronie TED, jest wielu już podążających w tym kierunku. Bill Gross ma kilka firm, włączając eSolar, które rozwinęły świetne technologie solarno-termalne. Vinod Khosla inwestuje w bardzo wiele firm robiących świetne rzeczy, mających ciekawe możliwości i ja staram się go wspierać. Właściwie, wraz z Nathanem Myhrvoldem wspieram firmę, która poszła w stronę energii nuklearnej. Są również innowacje w energii nuklearnej: modułowa, ciekła. Już jakiś czas temu skończyły się innowacje w tej branży, więc fakt istnienia nowych pomysłów nie jest tak zaskakujący.

Terrapower polega na tym, że zamiast spalania części uranu, jednego procenta, który stanowi U235, zdecydowaliśmy spalać pozostałe 99 procent – U238. Jest to dość szalony pomysł. Jednak mówiono o tym już przez długi czas, ale nigdy nie mogliśmy zasymulować skuteczności tego pomysłu. Tylko dzięki pojawieniu się nowoczesnych superkomputerów możemy przeprowadzić symulacje i stwierdzić: tak, przy odpowiednim doborze materiałów idea wydaje się działać.

I ponieważ spalane jest 99 procent substancji, znacznie spadają wydatki. Odpady zostają spalane i w zasadzie paliwem stają się wszelkie pozostałości po dzisiejszych reaktorach. Więc zamiast się o nie martwić po prostu je wykorzystamy. Świetne rozwiązanie. Uran jest spalany wraz z postępem procesu – trochę jak świeca. Tak wygląda zapis procesu, często nazywanego reaktorem postępującej fali. To rozwiązuje problem paliwa. Mam tu zdjęcie miejsca w Kentucky. Oto pozostałe odpadki – te 99 procent, które przy obecnej technologii można spalić. Nazywamy je zubożonym uranem. To wystarczy by zagwarantować energię dla USA na setki lat. Zwyczajnie, poprzez tanie odfiltrowanie wody morskiej, można by otrzymać dość paliwa na resztę istnienia całej naszej planety.

Należy sprostać wielu wyzwaniom, ale jest to przykład tych wielu setek pomysłów, które musimy popychać do przodu. Zastanówmy się jaką miarą oceniać nasze działania. Jak powinien wyglądać raport naszych osiągnięć? Wyjdźmy od stanu gdzie naprawdę musimy się dostać i spójrzmy na etap pośredni. Na rok 2050 wielu ludzi mówi o 80-procentowym zmniejszeniu emisji CO2. Jest bardzo ważne, aby tego dokonać. Te pozostałe 20 procent będzie dotyczyło krajów słabo rozwiniętych, rolniczych. Miejmy nadzieję, że uda się oczyścić przemysł drzewny, cementowy. Więc, aby osiągnąć te 80 procent, kraje rozwinięte, również takie jak Chiny, będą musiały całkowicie odmienić sposoby generacji elektryczności. Patrząc z innej strony, czy stosujemy już technologie bezemisyjne? Czy wszystkie kraje rozwinięte już je wprowadziły? Czy proces wprowadzania dalej postępuje? To niezwykle ważne. Jest to kluczowy element w raporcie osiągnięć.

Cofnijmy się i zastanówmy jak taki raport ma wyglądać na rok 2020. Znowu, powinien mieć dwa elementy. Należy postawić na wydajność by osiągnąć redukcję emisji. Mniejsza emisja, to mniej nagromadzonego CO2. Również temperatura będzie niższa. W pewien sposób jednak ocena jaką dostaniemy robiąc rzeczy, które nie prowadzą do znaczących redukcji jest może nawet mniej ważna niż ta, którą otrzymamy za wszelkie innowacje i odkrycia.

Odkrycia, które muszą postępować błyskawicznie. Możemy je mierzyć poprzez liczbę firm, projektów pilotujących, wprowadzonych zmian i regulacji. Napisano wiele świetnych książek na ten temat. „Nasz wybór” Ala Gore’a i „Energia odnawialna bez gorącego powietrza” Davida McKaya. Opisują to wszystko i tworzą zarys, dla dalszej dyskusji w szerokim gronie. Tu trzeba szerokiego wsparcia. Wiele rzeczy musi się złożyć.

Jest to więc życzenie. Bardzo konkretne życzenie – wynaleźć taką technologię. Gdybym miał wybrać tylko jedno życzenie na następne 50 lat, mógłbym wybrać kto zostanie prezydentem, mógłbym wybrać szczepionkę — bardzo bym chciał, mógłbym wybrać wynalazek, który przyniesie energię za pół ceny i bez CO2. To właśnie bym wybrał. To przyniosłoby najkorzystniejsze następstwa. Jeśli nie spełnimy tego życzenia, podział między krótko- i długoterminowym myśleniem będzie znamienny. Pomiędzy USA i Chinami, biednymi i bogatymi krajami. Przede wszystkim, życie tych dwóch najbiedniejszych milionów będzie o wiele gorsze.

Co więc trzeba zrobić? Do czego was namawiam i proszę o wsparcie? Musimy zwiększyć wsparcie finansowe badań naukowych. Gdy narody zbierają się w miejscach jak Kopenhaga nie powinny tylko dyskutować o CO2. Powinni omawiać programy dotyczące innowacji. Bylibyście zdumieni jak śmiesznie małe wydatki są planowane na tego typu innowacje. Potrzeba stymulacji ze strony rynku, podatku na CO2, handlu poziomami emisji, czegoś co cenowo skłoni do działania. Musimy upowszechnić ten problem. Ten dialog musi stać się bardziej racjonalny, bardziej zrozumiały. Włączając w to działania podejmowane przez rządy. To ważne życzenie, ale sądzę, że możliwe do osiągnięcia. (…)

Źródło:
1. TED.com