Niewygodne fakty

Andrzej Wajda „Kłamca, mitoman czy konformista”

Pierwsze wydanie książki  Piotra Włodarskiego o Andrzeju Wajdzie miało miejsce w roku 2001. Od początku był problem nie tylko z promocją książki, ale również umieszczeniem jej w sprzedaży. Hurtownie odmawiały przyjęcia i dystrybucji tego tytułu. Sam bohater książki natomiast nigdy się do jej treści i zawartych w niej informacji nie odniósł.

W 34. odcinku programu „Pod prąd” Jerzego Zalewskiego przygotowanego dla telewizji Puls Jerzy Zalewski przeprowadził rozmowę z Piotrem Włodarskim, autorem książki „Pan Andrzej”. I już na samym początku powiedział, że się nie dziwi Andrzejowi Wajdzie, że nie odpowiedział nic Włodarskiemu, skoro już na pierwszej stronie książki znalazły się słowa „kłamca, mitoman czy konformista – rzecz o towarzyszu Andrzeju Wajdzie”.

ADVERTISEMENT

– Do sformułowania tego tytułu sprowokował mnie sam Andrzej Wajda w swojej książce „Autobiografia”. Na 223 stronie tej książki pisze „Nigdy nie byłem partyjnym towarzyszem”. To mnie sprowokowało, bo w dokumentach, które czytałem, życiorysach, które sam Andrzej Wajda pisał, sam się przyznawał, nawet był wręcz dumny ze swojej przynależności do PPR-u, czyli Polskiej Partii Robotniczej, a później, że był kandydatem do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

„Pieszczoch władzy”

– Andrzej Wajda trzepał filmy prawie, że rok po roku. Żaden zakręt dziejowy ani polityczny go nie ruszył. Po ’68 roku trzepał film każdego roku, nawet mu się zdarzało dwa w ciągu roku. Czyli kręcił to co władza chciała. Nie oszukujmy się. Osoby, które dawały pieniądze na kręcenie filmów to nie byli bezmózgowcy (…). Jestem w stanie docenić inteligencję i spryt Borejszy, Sokorskiego czy jeszcze kilku innych postaci, jednak istniało coś takiego jak polityka filmowa, istniało coś takiego jak podrzucanie tematów.

Film orężem propagandy

– Zacząłem zwiedzać archiwa, przeglądać materiały i papiery. (…) Byłem zdumiony materiałami jakie leżą w archiwach o polskim filmie, które ukazują polski film w bardzo negatywnym świetle, a reżyserów i twórców jako urzędników urzędu propagandy. (…)

ADVERTISEMENT

– Prawie wszyscy polscy filmowcy odpowiadają za nasze wyobrażenia o II wojnie światowej, o rzeczywistości, odpowiadają za stworzenie fikcyjnych problemów, fikcyjnych światów, które przyjęliśmy jako swoje.

Włodarski przy tej okazji przypomniał również postać Jerzego Bossaka [właściwie: Jerzy Burger-Naum], „szarej eminencji” polskiej kinematografii, który przez pewien czas prowadził również Andrzej Wajdę.
– Jerzy Bossak mówił, że od samego początku traktowano film jako rzecz społecznie-użyteczną, która ma służyć społeczeństwu, a konkretnie władzy. (…)

– Jak zacząłem oglądać jeszcze raz filmy nakręcone w Polsce Ludowej większość zawiera, można powiedzieć, taki podtekst manipulacyjno-propagandowo-pedagogiczny i poczułem się, przepraszam za słowo, zgwałcony. Oglądałem te filmy i wchłaniałem w siebie tyle propagandy, a robili to ludzie z uśmiechem na twarzy twierdząc, że są artystami. I do tych artystów należał również Andrzej Wajda.

 

ADVERTISEMENT